czy uciekanie od problemów jest dobrym rozwiązaniem?
zwłaszcza że ta osoba uważała cię za jedną z ważnych. niby.
powiem tylko tyle że jeśli byłam ważna to mogłeś mnie nie zlewać swoją postawą.
po prostu... byłeś gdy cię potrzebowałam. no powiedzmy że byłeś ale z kimś innym.
to że płakałam w twoje ramie nic nie znaczyło dla ciebie?
to że dzień w dzień pisałam do ciebie, wręcz męczyłam ci dupsko i wyciągałam na papierosa też nic nie znaczyło?
to że starałam się ciebie zrozumieć w 100% i pomóc ci też nic nie znaczyło.
dziękuję bardzo w takim razie za to. przez ciebie czuję się jak szmata.